Obstawiam, że mało kto z moich znajomych zaglądających na mojego prawie martwego bloga spodziewa się świątecznego wpisu. A jednak. Jeśli myślicie, że w moim kalendarzu Święta Wielkanocne mogłyby być wydrukowane czarnym kolorem, to się mylicie. To też czas refleksji i zadumy. Ktoś mi ostatnio powiedział, że pomyliłem wydziały, zmarnowałem się na elektronice i powinieniem pójść na filozofię. Nie wiem, czy był to komplement, ale przyjmę to za dobrą monetę
O czym dziś będzie? O podstawowych pytaniach. Takich, o których na co dzień w ogóle nie myślimy, a Święta to doskonały okres, żeby się nad nimi zatrzymać.
Wydawać by się mogło, że podstawowe pytania powinny byc jasne od dawna. Pamiętam, jak trafiłem na Wydział Elektroniki i Technik Informacyjnych do Instytutu Podstaw Elektroniki. Co jest? To one nie są od dawna poznane i w miarę jasne? Od nowa badają w którą stronę prąd płynie? Pdobnie wrocławski Wydział Podstawowych Problemów Techniki? Co oni tam badają? Jak działa dźwignia albo wielokrążek?
Otóż są w otaczającym nas świecie takie podstawowe aspekty, które przy bliższym spojrzeniu nie są tak proste jak na przykład młotek, w którym wiele nowego wymyślić nie można. No, gumowaną rączke może
Ale nikt się nie zastanawiawia nad nowymi zastosowaniami młotka

Takim podstawowwym pytaniem na dziś jest: “Jak się masz?” lub “Co u Ciebie słychać?”. Oczywiście można na nie odpowiedzieć “A wszystko w porządku” lub podobnie, ale przybiera to wtedy formę grzecznościową, podobnie jak angielskie “How are you? Fine, thanks. And you?”. Gdy dogłębnie zastanowimy się co u nas słychać, być może zechcemy coś w naszym życiu zmienić?
Jak normatywnie ocenić kryteria, “jak się mamy”? Normatywnie, czyli tak, abyśmy mogli porównać kto z nas ma się lepiej, albo czy mamy się lepiej niż rok temu?
1. Można ocenić zadowolenie z siebie, poczynań rezultatów, zdarzeń, ale to silnie zależy osobowości. Pesymista będzie się miał źle, optymista – dobrze.
2. Można ocenić stopień realizację swoich celów, bądź je same, ale to łatwo zafałszować zgodnie z dewizą: “Jeżeli nie możesz odnieść sukcesu, zredefiniuj sukces”.
Tak więc możemy dojść do wniosku, że znająć drugą osobę i tak przewidujemy, co odpowie. Po cóż więc pytać? I w ten sposób podcinamy gałąź na której siedzimy, bo udowodniliśmy, że właśnie forma grzecznościowa odpowiedzi na pytanie “Jak się masz?” ma i powinna mieć formę grzecznościową, bo i tak nic nie wniesie? Dlatego zawsze potem dopytujemy: “A jak zdrowie, jak praca, jak dzieci”, itd.
Ale czy aby na pewno pytanie “Jak się masz?” jest pozbawione sensu? W stosunku do innych osób pewnie tak, ale czy sami potrafimy na nie odpowiedzieć? Otóż badanie zadowolenia i wpływ otoczenia na nasze postrzeganie świata jest badany od dawna. Prostym przykładem jest eksperyment Schwarza i Clore – oceny zadowolenia z życia w dni słoneczne i deszczowe:
- bez uprzedniego pytania poprzedzającego,
- z pytaniem pośrednim („a tak przy okazji: jaka tam u was pogoda?),
- z poprzedzeniem bezpośrednim (“jesteśmy zainteresowani wpływem nastroju na nasze samopoczucie i zadowolenie z życia”)
Efekty są łatwe do przewidzenia.
Jak więc ocenić jak się mamy? Czy chcemy coś w naszym życiu zmienić? Jak się mają inni? Czy aby na pewno tak, jak mówią? Może im moglibyśmy jakoś pomóc coś zmienić?
Na takie podstawowe pytania wciąż możemy się zastanawiać, o ile nie chcemy udzielać zdawkowych odpowiedzi.
11-6-2008 o 08:57 |
bardzo podoba mi się Twoja refleksja na temat podstawowych, ba-nawet bardzo podstawowych pytań. niby codziennych. tak częstych, że nie zwracamy juz na nie uwagi, tylko-jak sam napisałeś-odpowiadamy zdawkowo…Zastanawia mnie tu jedna rzecz-czy aby wszyscy, którzy zadają pytania “życiowe”, mają zamiar zagaić rozmowę, czy chcą się rzeczywiście czegoś dowiedzieć o nas, o naszym zyciu?
Bardzo indywidualnie należałoby rozważyć każdy przypadek, bo tylko wtedy jesteśmy w stanie wychwycić szczerość rozmówcy.
Oby więcej takich refleksji:)
21-12-2011 o 21:35 |
Niezależnie od kalendarza i świąt ostatni akapit, nie traci na aktualności…
Czasami takie pytania warto zadać nie tylko sobie, ale osobom, które są nam bliskie. Bo przez bliskość potrafią się bardzo oddalić…